Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 955 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

co z ZUS

piątek, 05 kwietnia 2013 15:25

Ponad 45 mld rocznie kosztują przywileje dla uprzywilejowanych
Każdy pracujący Polak płaci 3000 tys zł na Górników, Mundurówkę itp. święte krowy
700 mld zł kosztowały już Polaków przywileje emerytalne
uwzględniając odsetki jakie państwo płaci od kredytów na zaciągniętych na emerytury roczny koszt utrzymania przywilejów to około 80-90 mld zł czyli po 6000 na każdego pracującego nieuprzywilejowanego....

To jakby się ktoś pytał gdzie są wasze pieniądze....

Wszyscy równo powinni płacić składkę na ZUS w jednym systemie, jeśli górnik nie będzie chciał pracować bez wcześniejszej emerytury to niech PRYWATNA kopalnia mu płaci nawet 50 tys pensji ale nich nie oczekuje ukrytej dotacji od państwa i się tyczy wszystkich wąsatych cwaniaków bez względu na miejsce zatrudnienia.

Jak by nie liczyć ZUS jest matematycznym bankrutem. oznacza to ze jego bankructwo jest PEWNE, rozchodzi sie tylko o to kiedy to nastapi.
skala zjawiska i nastepstwa to tez tajemnica, wiemy tylko ze skutki beda katastrofalne. Obawiam sie ze gospodarczo dalego gorsze niż lata upadku komuny i porownywalne z wojna lub naprawde po byku hiperinflacja /to pewnie tez bedzie ćwiczone, jesli nie wprowadza euro./
Przy euro do akcji wejdzie wariant grecko-cypryjski, wiec pospolita kradzież pieniedzy z kont obywateli.

Ja jako przedsiębiorca płacę od prawie 10 lat 1000zł na ZUS miesięcznie, czyli 12.000zł rocznie. Do tego w podatkach, które osobiście płacę US kolejne 60.000zł rocznie [nie wspominam o podatkach, które płacę tankując samochód itp.]. Razem jest tego 72000zł rocznie. I co z tego mam? jak się idę leczyć to prywatnie, jak jadę autem to kilka razy nie doszło do wypadku bo gdzie bym nie skręcił w prawo czy lewo to taka dziura, że koło może urwać. Cokolwiek chciałbym zrobić to napotykają mnie bariery związane z różnej maści urzędnikami i prawem, które nie pozwala człowiekowi choćby wybudować swoje małe gniazdko na własnej ziemi takie jakby ten człowiek chciał. Trzeba wybudować taki dom jaki chcą urzędnicy i jeszcze zapłacić blisko 10.000zł za różne bzdurne papiery. W urzędach traktuja cię jak złodzieja, a jak będziesz miał kłopoty finansowe puszczą cię z torbami bez wahania

 

 


Podziel się
oceń
0
0
Tagi: ZUS, praca

komentarze (0) | dodaj komentarz

co ci zrobię jak cię dorwę

czwartek, 04 kwietnia 2013 18:38

Każdy kto prowadzi działalnosc gospodarczą czy porusza się w kręgu ludzi prowadzących taka działalnosc wie jak łatwo instytucje typu ZUS  czy US mogą zniszczyc firmę . 
Drugim problemem jest to, że nie ma jak odzyskac należnego odszkodowania w realnej wysokosci, gdy już spędzimy lata na salach sądowych i wygramy. 

Od dekad w Polsce prywatny przedsiębiorca traktowany jest jak najgorsze ścierwo, Nieważne, że to właśnie on utrzymuje jeszcze jako-tako funkcjonujące państwo. Poważnym problemem jest przyzwolenie społeczne na szczucie przedsiębiorców, bo to przecież wyzyskiwacze i krwiopijcy. Dzięki temu najgorsze sępy z prokuratury i inne urzędasy mogą zniszczyć każdą firmę praktycznie bezkarnie. W państwie prawa, tacy ludzie z miejsca dostaliby wieloletnie wyroki i zakaz wykonywania zawodu.

Niszczenie przedsiębiorców przez urzędników (skarbówka, policjanci, prokuratorzy, sędziowie i nie tylko oni), to tylko spektakularny wierzchołek góry lodowej. Zjawisko jest masowe. Dowodzi wyrodzenie się funkcjonariuszy deklarowanego demokratycznego państwa prawa w system totalitarny i niepraworządny. W systemie państwa wmontowany jest mechanizm nieodpowiedzialności (bezkarności). Świadomie uchylono konfiskatę mienia i karalną niegospodarność w instytucjach publicznych. Nie naprawiono złej procedury karnej odziedziczonej po PRL, a popsuto dobrą procedurę kpa i kpc. Złem była likwidacja prokuratorskiej kontroli przestrzegania prawa. Złem było zastąpienie rewizji apelacją, a rewizji nadzwyczajnej skargą kasacyjną. Złem jest brak bezwzględnych przesłanek odwoławczych, które zmuszały sądy wyższej instancji do uchylania z urzędu złych orzeczeń. Zła i zbędna Ordynacja podatkowa (wystarcza kpa), jeśli miała by już istnieć, to jako system ochrony przed omnipotencją fiskusa, a nie jak obecnie jako narzędzie niszczenia obywateli. Największym problemem jest stworzenie w III RP takich zasad, które praktycznie uniemożliwiają ściganie ewidentnych złoczyńców w togach.
Przepis art. 231 kk nie tylko że ma zbyt niskie zagrożenie karą to do tego jest praktycznie martwy. Policja i prokuratura nie przyjmują zawiadomień o przestępstwie w ogóle, a jeśli już to nie podejmują działań w trybie art. 305 kpk (czyli wszcząć, albo odmówić wszczęcia postępowania), a w trybie skarg z kpa lub w trybie braków formalnych pisma z kpk. Oprócz rozwiązań fundamentalnych (ustrojowo konstytucyjnych, albo rewolucyjnych) można by doraźnie próbować naprawy przez wyprowadzenie urzędniczych zatrudnień, jako służbowych z kodeksu pracy praz wprowadzenie kodeksu odpowiedzialności urzędniczej (zarówno materialnej jak i karnej). Dobre przykłady są. Inspiracją powinien być cytowany niżej przepis z 1920 r.
Art.1. Urzędnik winny popełnienia w związku z urzędowaniem i z pogwałceniem obowiązków urzędowych lub służbowych:

1) kradzieży lub przywłaszczenia (sprzeniewierzenia), albo udziału w tychże (...), jeśli mienie, skradzione lub przywłaszczone (sprzeniewierzone), było mu dostępne lub powierzone z powodu służby lub stanowiska służbowego;

2) oszustwa lub udziału w niem (...), jeżeli oszustwo popełniono w ten sposób, że winny w zamiarze osiągnięcia dla siebie lub dla osoby trzeciej nieprawnej korzyści majątkowej wyrządził innemu szkodę majatkową przez wprowadzenie w błąd lub utrzymywania w błędzie za pomocą przedstawienia okoliczności fałszywych albo przekręcania lub ukrywania prawdziwych

- będzie karany śmiercią przez rozstrzelanie

ustawa z 1921r. w przedmiocie odpowiedzialności urzędników za przestępstwa popełnione z chęci zysku. (Dz.U. 1921 nr 30 poz. 177

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

mięsożercy koszerni i nie

wtorek, 02 kwietnia 2013 20:14

Nic nie poradzę na to, że jestem mięsożerny, a jednocześnie nie jestem rzeźnikiem lub myśliwym. Ktoś zabija dla mnie, bo na tym polega podział ról w społeczeństwie. Nic nie poradzę również na to, że nie należę do grona tych obrońców praw zwierząt, którzy owszem – mięso jedzą, lecz patrzą krzywym okiem na innych, którzy nie tylko, że czynią podobnie, ale również nie robią żadnej tajemnicy przed samymi sobą z tego, co dzieje się po drodze od krowiego czy od świńskiego cielska do kotleta lub befsztyka. Byc może kiedyś mięso będzie produkowane inaczej (są próby otrzymania steku z probówki), ale jak dotąd próby te nie wyszły poza laboratoria biotech. Mamy to szczęście, że nasz obyczaj czy religia nie nałożyły na nas różnego rodzaju bezsensownych nakazów w dziedzinie tak prozaicznej jak ubój zwierząt czy pochodzenie gatunkowe zwierzęcia. Kwestię zakazów czy nakazów sanitarnych pozostawmy z boku. Inni nie mają tego szczęścia, a jeść muszą. Moim zdaniem albo przyzwolimy na ubój rytualny, albo go zabronimy, i tym samym zrobimy z niego nielegalny proceder, co moim zdaniem stanowi daleko większe zło z punktu widzenia zdrowia publicznego. Bo ci, którzy muszą jeść mięso halal lub kosher i tak będą je jeść, choćby nie wiem co.

Z jednej strony wspólczujemy zwierzętom zabijanym mniej lub bardziej humanitarnie, ale jednak, na potrzeby naszych żołądków, a drugiej wiadomo, że od tych praktyk nie odstąpimy. Bo tak nas matka natura sworzyła – jesteśmy zrówno mięsożerni, jak i roślinożerni.
Wiadomo, że nie wszyscy przejdą na wegetarianizm, a tym bardziej weganizm, więc po co te Himalaje hipokryzji.
Najlepiej, jak ktoś inny pobrudzi sobie ręce krwią naszych braci mniejszych, a my i tak zjemy ulubionego schabowego czy pieczeń koszerna.
Najbardziej irytują mnie ataki na myśliwych (oczywiście pomijam kłusownictwo i wszelkie niegodne praktyki polowania).
Ale przecież przez wieki nasi przodkowie wykształcili rozumne, podkreślam, rozumne, obchodzenie się z dzika zwierzyną. Już w XIX chyba, ale na pewno w XX w. w cywilizowanych społeczeństwach opracowano zasady polowań (okresy ochronne dla poszczególnych gatunków itp.). Niezbędne też dla zachowania tzw. równowagi w świecie fauny. Od tego są choćby leśnicy, którzy penetrując podległy im obszar, bywają także z konieczności myśliwymi.
Prawdziwy myśliwy, a nie jakiś burak – snob kocha zwierzęta i nie zabija ich dla satysfakcji mordu.
Polowanie to cała sztuka, w której zderza się inteligencja, zew natury i człowieka, i zwierzęcia. Kto kogo przechytrzy, a przecież zdarza się też, że myśliwy rezygnuje ze strzału, bo byłby np. „za łatwy”. Woli dać szansę przeżycia jakiejś sarnie czy odyńcowi.
No, ale wrogowie myśliwych uważają ich za „morderców” co nie przeszkadza, że chętnie zjedzą potrawkę z saniny albo pasztet z zająca.


Podziel się
oceń
0
0
Tagi: ubój

komentarze (0) | dodaj komentarz

sobota, 21 października 2017

Licznik odwiedzin:  48 080  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

O moim bloogu

Blog o tym o czym wszyscy wiedzą, ale boją sie mówić a czasami nawet myśleć, trochę inne spojrzenie na niektore rzeczy

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 48080

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Pytamy.pl